Euro koko wcale nie spoko

Poniższy tekst napisałam już kilka dni temu i przez cały ten czas (aż do dziś) zastanawiałam się, czy wrzucić ten wpis na bloga. Myślałam: Przecież ktoś może mieć (ba, na pewno ma) inne zdanie, komuś może się nie spodobać to, co tutaj wypisuję… i takie tam podobne „wątpliwostki”. W pewnym momencie, gdy skrupulatnie zbierałam wszystkie za i przeciw, olśniła mnie pewna, wręcz złota myśl: Przecież to mój blog i mogę tu wrzucać co chcę ;) Gdybym zawsze umieszczała tu same grzeczne, miłe i posłuszne wpisy, które miałyby neutralny charakter, odbiegłabym zbyt daleko od nazwy tego bloga, będącej także hasłem przewodnim. Równie dobrze mogłabym go wtedy ochrzcić „Ja – bliżej niesprecyzowane zjawisko”. A poza tym, podświadomie czuję, że chcę wrzucić tutaj ten tekst.

Oficjalnym hymnem Euro 2012 została piosenka Endless Summer, którą wykonuje niemiecka wokalistka Oceana, znana w Polsce głównie z hitu Cry, Cry. Zawsze kiedy pomyślę o Polsce i Ukrainie pierwsze co przychodzi mi na myśl to śniada kobieta z afro na głowie, nie ma co. Ku ścisłości – nie mam nic przeciwko samej Oceanie (z wywiadów z nią przeprowadzonych wynika, że jest fajną, miłą, mającą dystans do siebie osobą), czy ogólnie ciemnoskórym, ale w tym przypadku coś tu się ze sobą (trochę) gryzie.

Nie małe było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałam się, że piosenka Koko Euro Spoko (czy jakoś tak) w wykonaniu zespołu Jarzębina, została oficjalnym polskim hymnem Euro 2012.

O utworze <<Koko Euro spoko>> napisano już więcej niż o niejednym polonezie Chopina, albo operze Mozarta. Dominuje nastrój narodowej klęski – jak my spojrzymy w oczy kibicom z Anglii, Francji czy Danii, kiedy z głośników popłynie ludowa melodia, zaczynająca się od wyrazu będącego naśladowaniem dźwięków wydawanych przez kurę.

Źródło: http://www.wprost.pl/ar/320887/Koko-Euro-spoko-PiS-iprawda-oPolakach/?K=1&KI=860722

Michał Malinowski – ojciec tego „wybitnego dziecka”, które urodziło się w Kocudzie jest dyrektorem i kustoszem Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści. Zespół Jarzębina składa się z ośmiu kobiet. To naprawdę niewiarygodne i szokujące, ale piosenka ta rozłożyła na łopatki utwory m.in. Wilków, Maryli Rodowicz czy grupy Feel.

Poniżej zamieszczam link do stronki, na której znajdziecie krótki wywiad z tymi – jak same o sobie twierdzą – zwykłymi kobietami z zespołu Jarzębina.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,11675990,Zespol_Jarzebina__Pokonalysmy_wielkie_gwiazdy__Jestesmy.html

Rozchodzi się o ten utwór (a raczej twór):

Kiedy pierwszy raz wysłuchałam i obejrzałam na You Tube finałowy występ Jarzębiny, stwierdziłam, że piosenka faktycznie (chcąc, nie chcąc) wpada w ucho. Jednak sam fakt, iż jest ona w miarę rytmiczna i radosna to zdecydowanie za mało, żebym ją polubiła.

Mniej więcej w połowie występu zauważyłam, że poziom ruchowy pań jest… bardzo, bardzo niski. Wyraźnie widać, że nie miały wcześniej żadnego ustalonego układu rytmicznego. Każda z nich skacze, odchyla, kiwa się w inną stronę, wymachując od czasu do czasu nogami w również niczym nie określone kierunki. Zero synchronizacji.

Tło muzyczne tworzy m.in. perkusja, od czasu do czasu są też jakieś wstawki gitary elektrycznej oraz skrzypiec, tylko dlaczego tego jest tak mało?

Od tekstu piosenki, która stanie się hymnem sportowej imprezy nie oczekuję nie wiadomo jak patetycznych, podniosłych słów (utwór taki już w samym swoim założeniu ma być wesoły, żywy i lekki), ale na litość boską, nie mogą to być jakieś przypadkowo zestawione ze sobą zdania, których wyrazy tylko się rymują. Poza tym dojrzałe kobiety, które w tak sztuczny i poniekąd nachalny sposób posługują się młodzieżowym slangiem (jak choćby tytułowe „spoko”), chcąc przypodobać się młodemu pokoleniu, nie budzą we mnie zaufania. Oj, nie wróżę świetlanej przyszłości dla tej piosenki…

Michał Ogórek w Programie Tomasza Lisa powiedział: Nie mam nic przeciwko prostej piosence ludowej, ale mianowanie jej na hymn polskiej reprezentacji to zwykły absurd i straszne dziadostwo.

Dokładnie.  Ja również nie mam nic do folkloru. Skoro muzyka ludowa cały czas istnieje i ma swoich wiernych odbiorców, to znaczy, że jest ona potrzebna i należy uszanować ten fakt. Istnieje jednak granica pomiędzy tym, co wypada, a czego nie wypada robić, bo jest to już obciach. Jeśli panie chcą, to niech dalej kontynuują swoją wielką pasję, jaką jest muzyka ludowa, ale nie na stadionie przed całą Europą. Ich miejsce jest gdzie indziej. Tak jak nigdy nie wstydziłam się faktu, iż wychowałam się na wsi, tak teraz jest mi najzwyczajniej w świecie wstyd, że wybraliśmy taki polski hymn na Euro 2012.

Rozumiem, że w tym wszystkim chodzi o to, żeby ukazać naszą tradycję, polski folklor, tylko dlaczego przedstawiać to akurat w tak bardzo wieśniacki (inteligenci mawiają plebejski), żenujący i upokarzający sposób?

Rodzi się w tym momencie pytanie czy można to zrobić inaczej? Oczywiście, że tak. Zacznijmy może od logo Euro 2012.

Logo mistrzostw ma kształt kwiatu. Jego łodyga symbolizuje wspólną historię Polski i Ukrainy. Centralnym elementem jest piłka i motywy liści, które kolorystycznie nawiązują do flag narodowych Polski i Ukrainy. Hasłem mistrzostw jest slogan: <<Razem tworzymy przyszłość>>. Logo to w naprawdę fajny i ciekawy sposób oddaje klimat Polski i Ukrainy.

Zespół Enej – zwycięzca pierwszej edycji Must be the music w swoich utworach również bardzo mocno eksponuje motywy ludowe, jednak robi to z klasą, smakiem i na poziomie. W marcu 2012 roku wydał Skrzydlate ręce – utwór zapowiadający nową płytę, której premiera przewidziana jest na jesień tego roku. Na ich stronie internetowej  przeczytałam, że <<Skrzydlate Ręce>> to energiczna, pełna emocji piosenka, doskonale łącząca w sobie to, co Enej ma do zaoferowania swoim fanom – charyzmatyczny wokal, ciekawą rytmikę, sekcję dętą nawiązującą do muzyki bałkańskiej oraz szeroką paletę niezwykłych brzmień dla uważniejszych słuchaczy. Całość wynikająca z posiadanych korzeni ukraińskich części muzyków zespołu, spojona jest folkowo-wschodnim stylem z domieszką muzyki rockowej i ska(…). Ich debiutancka płyta Folkorabel znalazła się na 15-stym miejscu najchętniej kupowanych krążków w Polsce i otrzymała status złotej płyty.

Źrodło: http://enej.pl/

Następnym bardzo dobrym przykładem jest utwór Waka Waka w wykonaniu Shakiry, który był oficjalnym hymnem Mundialu 2010. Piosenka ta w fantastyczny sposób oddaje wyjątkowy klimat Afryki i w zaszczytny, godny sposób ją promuje. Pomimo faktu, iż Shakira jest farbowaną blondynką nic tu się ze sobą nie kłóci. Charakterystyczne dla Afryki stroje, instrumenty, chór oraz elementy rodzimego języka – to wszystko ze sobą dobrze współgra.

Można? Oczywiście, że można.

Kolejna kwestia: wyobraźmy sobie, że odbiorcą jest facet w wieku 20-30 lat. Mając do wyboru zdolną, atrakcyjną i młodo wyglądającą Shakirę oraz dojrzałe panie (rozstrzał wiekowy 33-82 lata) ubrane w ludowe stroje, skutecznie maskujące ich wszystkie kobiece kształty, jak myślicie, kogo wybierze? No właśnie, przecież to oczywiste. Nie twierdzę, że wygląd to podstawa sukcesu, jednak bardzo często podświadomie zwracamy uwagę właśnie na wygląd danej osoby. Kamil Bednarek wygrał drugą edycję Bitwy na głosy. Jeśli ktoś myśli, że dziewczyny z całej Polski zasypywały SMS-ami drużynę, której był kapitanem tylko dlatego, że dobrze i poprawnie śpiewali, jest w błędzie.

Co ciekawe panie z zespołu Jarzębina nie są szczególnymi fankami piłki nożnej, a swój przebój traktują jak dobry żart. <<Zrobiłyśmy to dla jaj, ale nie wiedziałyśmy, że to zajdzie aż tak daleko>> – przyznają.

Źródło: http://muzyka.onet.pl/newsy/pop/koko-euro-spoko-polski-hymn-na-euro-2012,1,5124062,wiadomosc.html

No właśnie, panie z zespołu Jarzębina zrobiły to dla jaj, założę się, że większość głosujących telewidzów także dla jaj wysyłała SMS-y na tę piosenkę. I co nam z tego wyszło? Mamy jaja do kwadratu. To był żart bardzo niskich lotów. Czytałam w Internecie, opinie osób broniących Koko Euro Spoko, że Polakom brakuje poczucia humoru i dystansu do siebie. Moim zdaniem to nie kwestia poczucia humoru czy dystansu do siebie. Jakoś niespecjalnie bawi mnie fakt, iż podczas Euro 2012 Polacy zostaną przedstawieni jako wieśniaki (czy łagodniej jako plebejski naród). Poza tym, nie chodzi tutaj tylko o nas, jako Polaków, ale także o inne narody, które będą nas wtedy bacznie obserwować. Myślicie, że spodoba im się takie dziadostwo? Szczerze wątpię.

Reklamy

6 thoughts on “Euro koko wcale nie spoko

  1. Ja też pierwszy raz się z Tobą nie zgadzam :P Tak jest ciekawiej – pomyśl tylko, co by to było, gdybyśmy się zawsze ze sobą we wszystkim zgadzały… Widzisz, jest folklor i folklor. Piosenka Irlandii nie poraża, ale… jest lepsza, po prostu lepsza. Podoba mi się bardziej i nie tylko mnie – widać to chociażby po ogólnym rozłożeniu głosów na „tak” i „nie” na yt. Nasz hymn jest taki toporny, brakuje mu lekkości i subtelności (nie, nie wydziwiam :p). Jestem na nie, bo kompletnie nie odpowiada mi to wykonanie, przedstawienie i produkcja, a nie fakt, iż to jest folklor.

  2. Po raz pierwszy się z Tobą nie zgadzam. Keep Calm and Koko Euro Spoko. MI tam się podoba i serio naszemu narodowi brakuje dystatnsu. Ciekawe, że nie ma takich naskoków na piosenkę Irlandii, która też jest w melodii folklorowej i wcale nie śpiewają jej jakieś niewiadomo jakies laski a wręcz faceci. Podobne bo i to jest folklor tylko właśnie nasz naród jest zbyt ą ę jeśli chodzi bo jacy to my nie jesteśmy. I tkwią w tej fikcji że jesteśmy wspaniali, a naszej kultury, tradycji i korzeni się wstydzimy. I gdzie tu jakakaolwiek logika. Ja to ujmuję tak „cudze chwalicie swego się wstydzicie”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s