Produkty, obok których nie mogę przejść obojętnie w supermarkecie

Idę do supermarketu na małe zakupy. Lista zakupów nie grzeszy ilością pozycji, bo znajdują się na niej tylko trzy rzeczy – masło, woda i jakiś jogurt. Wchodzę do sklepu i nagle tutaj coś ciekawego, tam jakaś promocja… Pięć minut, które początkowo przeznaczyłam na skromne zakupy, zamienia się w 15, 20, 30 minut, lista zakupów również jakimś dziwnym trafem się wydłuża, a 10 złotych, które miałam w planach wydać na tak skromne zakupy należy pomnożyć razy 5 co najmniej.

Co takiego kupuję? Czego nie potrafię sobie odmówić? Na czym zawsze zawieszam swój wzrok w supermarketach? Obok czego nie mogę przejść obojętnie?

Herbaty – no właśnie, to jeden z największych kusicieli w sklepie. Jestem herbatoholiczką, ale na szczęście umiem znaleźć zdrową granicę pomiędzy przyjemnością picia herbaty a liczbą wypijanych dziennie filiżanek. Ostatnio kupiłam sobie nawet książkę poświęconą w całości herbatom. Dużo czytam na ten temat i staram się wykorzystywać swoją wiedzę w praktyce. Moją ulubioną herbatą jest zielona. Ostatnio polubiłam także białą, która uchodzi za rarytas wśród wszystkich herbat – specjaliści twierdzą, że jest najlepsza, najzdrowsza, ale i najdroższa, heh. Bardzo podoba mi się zwyczaj picia herbaty, który jest sumiennie kultywowany i przekazywany z pokolenia na pokolenie w Chinach i Japonii. Szkoda, że w nas – Polakach nie jest tak mocno zakorzeniona tradycja picia herbaty. Japończycy (kobiety i mężczyźni) żyją średnio 82 lata [dane na rok 2007] i są w ścisłej czołówce państw posiadających najdłuższą średnią długość życia. Wiedzieliście o tym?

Aparaty fotograficzne – tutaj warunek jest tylko jeden – muszą być w sklepie takowe. Nie kupuję za każdym razem nowego aparatu (rzecz jasna), ale lubię się zorientować i sprawdzić namacalnie nową wersję lustrzanki, o której ostatnio czytałam w gazecie. Na aparatach fotograficznych się nie kończy. Są jeszcze przecież obiektywy, statywy, filtry, karty pamięci…

Kosmetyki – tego chyba nie mogłoby zabraknąć na mojej liście Must see in supermarket. Jak większość dziewczyn lubię wstąpić do działu kosmetycznego i sprawdzić, czy są jakieś nowości, co jest aktualnie w promocji, poczytać właściwości, działanie, a czasem i skład specyfików, które mają sprawić, że będziemy jeszcze piękniejsze :)

Książki, gazety itp. – patrzę, przeglądam, czytam i… nie kupuję. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz kupiłam książkę w supermarkecie… Od tego zarezerwowałam sobie księgarnie albo ukochany Empik, w którym jeszcze nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, że to nie służy do czytania, tylko do kupowania!. Tu można sobie usiąść, spokojnie poczytać to, na co się ma ochotę, posłuchać muzyki, przeczekać wolne okienko z koleżanką, zjeść coś słodkiego itp. Empik górą! :)

Lody – tyczą się lata, czyli pory roku, którą jeszcze oficjalnie mamy :) Jedną z cech, którą w sobie lubię najbardziej jest fakt, iż mogę jeść, jeść i jeszcze raz jeść lody i inne kaloryczne produkty, a i tak nie przytyję. Nie wyobrażam sobie lata bez lodów – uwielbiam lody gałkowe i rożki. Porcja ulubionych lodów w upalny dzień – to jest to :)

A Wy – obok czego nie możecie przejść obojętnie w supermarkecie? Na co wydajecie miliony?

Skoro już mowa o milionach to… tak dla odmóżdżenia się :)

Źródła:

http://www.mmpulawy.pl/artykul/zdjecie-wozek-pelen-zakupow – stąd pochodzi miniaturka do wpisu

Advertisements

7 thoughts on “Produkty, obok których nie mogę przejść obojętnie w supermarkecie

  1. Ja zawsze idę do kąta w którym stoja piwa. Gdy widzę takie, z jakiego nie mam jeszcze kapsla (zbieram je z piw które degustowałem) to po prostu muszę kupić… Tym sposobem nazbierało się tych kapsli ponad dwa tysiące z ok. stu krajów…

  2. Herbaty….Znasz mnie, to mój nałóg.I liściaste najchętniej.Tyle, że ja wolę czarne. Chociaż zieloną tez nie pogardzę. Zawsze muszę jakąś kupić. Kosmetyki to typowo babska przypadłość chyba. Niestety słodycze, czego skutki widać. Ehhh. No ale jak się człowiek powstrzymać nie może. A ksiązki to zdecydowanie w księgarni i nawet nie w Empiku bo ostatnio mnei strasznie denerwuje, ale jak książki to tylko w księgarniach. Aaaa i zdarza mi się kwiaty cięte kupić żeby ładnie w pokoju wyglądało ;D. No to kiedy idziemy na zakupy?

  3. Zawsze staram się brać tylko to co jest na liście zakupów .
    Koło herbat też nie przejdę obojętnie…ale one i tak są przeważnie na wykazie tego co zamierzam kupić ;) A do faworytów zaliczę ostatnio zieloną z pigwą (oczywiście liściastą- wśród Polaków niestety dominują herbaty typu zalej torebkę wrzątkiem, zabełtaj. i …”rozkoszuje się” smakiem śmieci, które nie trafiły do herbat liściastych lub chociaż granulowanych).

    No i oczywiście słodycze i smakołyki do chrupania. Jem co prawda rzadko ale jeśli się przejdę obok takowych to na pewno coś „wpadnie” do koszyka ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s