Produkty, obok których nie mogę przejść obojętnie w supermarkecie

Idę do supermarketu na małe zakupy. Lista zakupów nie grzeszy ilością pozycji, bo znajdują się na niej tylko trzy rzeczy – masło, woda i jakiś jogurt. Wchodzę do sklepu i nagle tutaj coś ciekawego, tam jakaś promocja… Pięć minut, które początkowo przeznaczyłam na skromne zakupy, zamienia się w 15, 20, 30 minut, lista zakupów również jakimś dziwnym trafem się wydłuża, a 10 złotych, które miałam w planach wydać na tak skromne zakupy należy pomnożyć razy 5 co najmniej.

Co takiego kupuję? Czego nie potrafię sobie odmówić? Na czym zawsze zawieszam swój wzrok w supermarketach? Obok czego nie mogę przejść obojętnie? Czytaj dalej

Hi guys, I’m back!

Minęło już całkiem sporo czasu od mojego ostatniego wpisu. Jesteśmy za połową miesiąca, a ten jest moim pierwszym w lipcu. Ostatnio pochłonęły mnie szeroko pojęte porządki, których de facto jeszcze nie skończyłam – do przekopania została mi jeszcze jedna sterta rupieci, ale to w porównaniu z wcześniejszymi gigantycznych rozmiarów klamotami jest już pestką ;)

Wiem, wiem, kiepska wymówka, która w dodatku wcale mnie nie usprawiedliwia… Do listy swoich alibi mogę dorzucić jeszcze pracę, która niczym kombajn kosi mój czas wolny, doskonalenie swojego skromnego warsztaciku fotograficznego (o którym więcej w następnym wpisie), jakąś ciekawą książkę, odwiedziny rodziny, jakieś ognisko, coś tam, coś tam jeszcze i okazuje się, że doba powinna trwać 48 h…

Jest kilka rzeczy za którymi nie przepadam. Czytaj dalej

Porządek musi być!

Ordnung muss sein, pamiętacie? A wiecie z czym mi się kojarzy to znane niemieckie powiedzenie? Po pierwsze:  z niemieckim w liceum [http://pl.memgenerator.pl/mem-image/no-co-ty-nie-powiesz-pl-ffffff-37], po drugie: z panią, która mnie uczyła niemieckiego (pozdrawiam panią Schab), po trzecie: z nauką niemieckiego w LO, ale o tym już chyba była mowa, no i po czwarte: z porządkiem i ładem jako takim. Właśnie o tym ostatnim skojarzeniu chciałabym napisać dzisiaj dwa słowa.

Zwrot porządek musi być dopiero na czwartym miejscu kojarzy mi się ze sprzątaniem i być może dlatego mam taki bajzel wokół siebie. Nie wyglądam na bałaganiarę. Sprawiam wrażenie osoby Czytaj dalej

Żywa lalka Barbie

Różne mamy marzenia. Jedni chcieliby mieć nowy samochód, zrobić sobie tatuaż, inni skoczyć na bungee, przestać palić, wziąć ślub przed trzydziestką, jeszcze inni napisać książkę, nauczyć się grać na stradivariusie, prowadzić dobrego bloga… Jestem przekonana, że większość z nas chciałaby także wygrać w Lotto – taki duży zastrzyk pieniędzy skutecznie uodporniłby nas na większość „chorób”, z którymi dotychczas musieliśmy się zmagać (m.in. niespłacony kredyt za fotele z funkcją relaks, brak kasy na wakacje w Honolulu, czy nigdy nie kończący się brak ubrań w szafie :p).


Valeria Lukyanova też o czymś marzyła, jednak było to marzenie bardzo wyszukane i oryginalne, można by rzec – z zupełnie innego pułapu. Z całego serca pragnęła, by wyglądać jak… Czytaj dalej

Lato

Lato – moja ulubiona pora roku. Kojarzy mi się ze… słońcem, wakacjami, truskawkami, wolnością, sukienkami, zielenią oraz piaskiem.

Podczas lata dzień jest dłuższy od nocy, jednak z każdą kolejną dobą dnia ubywa, a nocy przybywa – Słońce wschodzi coraz później i góruje na coraz mniejszych wysokościach ponad horyzontem.

Za lato klimatyczne  Czytaj dalej

Sesja – ją każdy chce zaliczyć

Na stronach typu: Kwejk, Demotywatory, bebzol, Facebook powstało już wiele błyskotliwych tekstów odzwierciedlających sytuację studentów podczas sesji. Jeden z nich głosi: „Podczas sesji piorę, sprzątam i gotuję”. Tak sobie dzisiaj o tym przypomniałam i pomyślałam, że faktycznie pranie już zrobione, mieszkanie posprzątane, obiad ugotowany, nic tylko czekać aż styrany mąż wróci z pracy. Zje pyszny obiadek podczas którego zda mi relację z kolejnego dnia zmagań w Biedronce. Co będziemy później robić? Czytaj dalej