Hi guys, I’m back!

Minęło już całkiem sporo czasu od mojego ostatniego wpisu. Jesteśmy za połową miesiąca, a ten jest moim pierwszym w lipcu. Ostatnio pochłonęły mnie szeroko pojęte porządki, których de facto jeszcze nie skończyłam – do przekopania została mi jeszcze jedna sterta rupieci, ale to w porównaniu z wcześniejszymi gigantycznych rozmiarów klamotami jest już pestką ;)

Wiem, wiem, kiepska wymówka, która w dodatku wcale mnie nie usprawiedliwia… Do listy swoich alibi mogę dorzucić jeszcze pracę, która niczym kombajn kosi mój czas wolny, doskonalenie swojego skromnego warsztaciku fotograficznego (o którym więcej w następnym wpisie), jakąś ciekawą książkę, odwiedziny rodziny, jakieś ognisko, coś tam, coś tam jeszcze i okazuje się, że doba powinna trwać 48 h…

Jest kilka rzeczy za którymi nie przepadam. Czytaj dalej

Reklamy