We weren’t born to follow

Tak naprawdę miałam wczoraj dodać tę notkę, ale jakoś tak wyszło, że wrzucam ją dopiero dzisiaj ;) Dzisiaj, kiedy jesteśmy już trzy dni po meczu Polska-Czechy. Nie chciałam przelewać swoich emocji bezpośrednio po samym spotkaniu, bo tekst miałby zbyt emocjonalny charakter (czytaj: roiłoby się od brzydkich słów). Może to sprawka hormonów, może nie, ale my kobiety Czytaj dalej

Reklamy

Euroszał – świat oszalał

Kto wymieni mi chociaż jedną rzecz, która nie jest Euro, dostanie nagrodę. Trzy, dwa, jeden, zero, start! Ale uwaga – nie będzie łatwo, bo od kilku tygodni mamy do czynienia z wszędobylskim Euro.  Znalezienie rzeczy wolnej od Euro graniczy z cudem. Jakiś czas temu w piekarni zaskoczyły mnie bułki sprytnie udające piłki, w mięsnym – szynka w kształcie piłki owinięta w piłkopodobną folię, a w Biedronce chusteczki do nosa made by Euro 2012. Okazuje się, że to jeszcze nic. Euro jest już wszędzie – w Banku, w drogerii, w mięsnym, w piekarni, a nawet w sypialni. Euro cały czas jest w Ruchu. Euro, Euro i jeszcze raz Euro. Czytaj dalej

8.06.2012

23:15 a ja już na łóżku… Tak, tak, „już”, a nie „dopiero”, ponieważ zazwyczaj chodzę spać trochę później ;) Tym razem w czwartek byłam już tak padnięta, że nie usiedziałabym ani minuty dłużej na krześle w pozycji pionowej. Może to „wina” wypadu do Czech, może lekkiego stresu związanego z oczekiwaniem na wyniki egzaminów, może… nie, to niemożliwe, ja na pewno jeszcze się nie starzeję. Co to, to nie.

Pech chciał, że gdy się już położyłam, Czytaj dalej

Euro koko wcale nie spoko

Poniższy tekst napisałam już kilka dni temu i przez cały ten czas (aż do dziś) zastanawiałam się, czy wrzucić ten wpis na bloga. Myślałam: Przecież ktoś może mieć (ba, na pewno ma) inne zdanie, komuś może się nie spodobać to, co tutaj wypisuję… i takie tam podobne „wątpliwostki”. W pewnym momencie, gdy skrupulatnie zbierałam wszystkie za i przeciw, olśniła mnie pewna, wręcz złota myśl: Przecież to mój blog i mogę tu wrzucać co chcę ;) Gdybym zawsze umieszczała tu same grzeczne, miłe i posłuszne wpisy, które miałyby neutralny charakter, odbiegłabym zbyt daleko od nazwy tego bloga, będącej także hasłem przewodnim. Równie dobrze mogłabym go wtedy ochrzcić „Ja – bliżej niesprecyzowane zjawisko”. A poza tym, podświadomie czuję, że chcę wrzucić tutaj ten tekst.

Oficjalnym hymnem Euro 2012 została piosenka Endless Summer, którą wykonuje niemiecka wokalistka Oceana, znana w Polsce głównie z hitu Cry, Cry. Zawsze kiedy pomyślę o Polsce i Ukrainie pierwsze co przychodzi mi na myśl to śniada kobieta z afro na głowie, nie ma co. Czytaj dalej