Euro koko wcale nie spoko

Poniższy tekst napisałam już kilka dni temu i przez cały ten czas (aż do dziś) zastanawiałam się, czy wrzucić ten wpis na bloga. Myślałam: Przecież ktoś może mieć (ba, na pewno ma) inne zdanie, komuś może się nie spodobać to, co tutaj wypisuję… i takie tam podobne „wątpliwostki”. W pewnym momencie, gdy skrupulatnie zbierałam wszystkie za i przeciw, olśniła mnie pewna, wręcz złota myśl: Przecież to mój blog i mogę tu wrzucać co chcę ;) Gdybym zawsze umieszczała tu same grzeczne, miłe i posłuszne wpisy, które miałyby neutralny charakter, odbiegłabym zbyt daleko od nazwy tego bloga, będącej także hasłem przewodnim. Równie dobrze mogłabym go wtedy ochrzcić „Ja – bliżej niesprecyzowane zjawisko”. A poza tym, podświadomie czuję, że chcę wrzucić tutaj ten tekst.

Oficjalnym hymnem Euro 2012 została piosenka Endless Summer, którą wykonuje niemiecka wokalistka Oceana, znana w Polsce głównie z hitu Cry, Cry. Zawsze kiedy pomyślę o Polsce i Ukrainie pierwsze co przychodzi mi na myśl to śniada kobieta z afro na głowie, nie ma co. Czytaj dalej

Reklamy